2006-06-16 00:57:57 >>

...:: o chuj ::...



Myslalem ze ostatnia notka bedzie przepełniona wewnetrznym smutniem... .. ale myslilem sie. w tej chwili czyli 16 czerwca o godzinie 00:50 przezywam wrecz złamanie nerwowe powód? jak zwykle.. kobieta... jaka? jak zwykle wspaniała.. a co teraz? zajeta... kurwa mać... kiedy skóńcza sie opcje typu "coś jest nie tak"?
za kazdym razem wydaje mi sie ze juz wszystko było co sie da teraz mzoe być lepiej ale nie znowy wyjdzie coś innego... czemu tak kurwa jest? szukam na to pyranie odpowiedzi.. juz od dawna.. coraz ardziej tracac wiare ze kiedykolwiek sie dowiem. Napisałem neigdys utaj na tym blog pewna metafore... o kobiecie ktora wyszka sz pokoju mego zycia i zgasila za soba śwwiatło i jednie miłos cdo roweru czasami oświetlala mi kawałek podłogi i sdawała chwile bez potykania sie.. ale teraz jest prawie tak samo... prawie dlatego ze nei ma tej miłści do roweru.. znów wydarzenia ktore ułozyły sie w niefortunny sposób zjebały mnei na samo dno... czasami wydaje mi sie ze ja poproastu nigdy z tego dna nei wstaje czasami tylko spie i snie o tymz e jestem wyrzej.. ale tak naprawde dalej leze na tym jebanym dnie...z dnia na dzien trace wiencej... czuje ze dzisiaj strailem coś .. co daje sile kazdemu cośco zagrzewa do walki .. coś co wydawało mi sie z eni e mozna teg odebrać... straciłem marzenia.. czuje sie jak byms tracił samego siebie... juz nieumiem dalej... w końcu padne.. i nei wstane.. bedzie za późno zeby ktoś mógł mi pomóc... zatrzymana akcja serca mojego zycia bedzi enei do uiratowania...
skomentuj (0)